Realizacja dla Lepszy excel – branża analityczna, Sochaczew

Nie każda realizacja w tym portfolio ma klienta. Lepszy Excel to mój własny projekt, w którym odpowiadam zarówno za usługę, jak i za jej obecność w internecie. Pomysł jest prosty – większość firm traci godziny tygodniowo na czynności, które arkusz może wykonać sam, a większość pracowników zna Excela w kilku procentach jego możliwości. Projekt łączy więc dwie rzeczy, które zwykle sprzedaje się osobno –  automatyzację procesów w Excelu i Google Sheets dla firm oraz praktyczną naukę arkuszy dla osób pracujących. Strona miała od początku realizować konkretne zadanie: pozyskiwać zapytania na oba te obszary, nie myląc ich ze sobą.

Realizacja dla:

Lepszy excel

Miasto

Sochaczew

Branża

Analityka

Link do strony

Realizacja dla Lepszy excel

Jakie były główne założenia projektu strony?

Strona firmowa Lepszego Excela nie miała być wizytówką. Od pierwszego szkicu projektowałem ją jako fundament pod coś, co będzie rosło w kilku kierunkach naraz  i to właśnie przesądziło o wszystkich decyzjach technicznych. Cztery założenia postawiłem jeszcze przed otwarciem pierwszego makiety.

  • Struktura oferty rozdzielona na Excela i Google Sheets. To wygląda na szczegół, a jest najważniejszą decyzją w całym projekcie. Automatyzacja w Excelu i automatyzacja w Google Sheets to z perspektywy użytkownika dwie różne usługi  inne narzędzia, inne ograniczenia, często inny typ firmy po drugiej stronie. Dla Google to też dwa osobne zestawy zapytań. Wrzucenie tego na jedną podstronę oznaczałoby, że żadna nie odpowiada precyzyjnie na nic. Każde z narzędzi dostało więc własną ścieżkę w strukturze, z miejscem na podusługi i treści szczegółowe. Decyzja podjęta pod pozycjonowanie, które przyjdzie później — ale podjęta zawczasu, bo przebudowa architektury działającego serwisu kosztuje wielokrotnie więcej niż zaplanowanie jej na początku.
  • Blog przygotowany pod content marketing. Excel to temat, w którym ludzie szukają odpowiedzi na konkretne pytania, zanim w ogóle pomyślą o zleceniu czegokolwiek. Blog nie jest tu dodatkiem, tylko głównym kanałem pozyskiwania ruchu. Dlatego od początku dostał pełną funkcjonalność: kategorie, poprawną strukturę nagłówków, system powiązań między wpisami a ofertą oraz układ, który da się wypełniać regularnie bez dotykania kodu.
  • Podstawy pod sklep internetowy i platformę kursów. Projekt zakłada sprzedaż produktów cyfrowych – szablonów, arkuszy, kursów. Nie było potrzeby uruchamiać tego od razu, ale było konieczne, żeby strona była na to gotowa. Dołożenie sklepu do serwisu, który nie został pod niego zaprojektowany, zwykle kończy się drugą stroną sklejoną obok pierwszej. Tutaj warstwa e-commerce i struktura kursów siedzą w fundamencie od startu, a włączenie ich to kwestia uzupełnienia treści, nie przebudowy.
  • Podłączenie płatności online. Zamknięcie całej ścieżki w jednym miejscu: użytkownik trafia z wyszukiwarki na wpis blogowy, przechodzi do produktu i płaci bez opuszczania serwisu. Bez przelewów na podstawie maila, bez pośredników, bez przerwy między decyzją a zakupem.

Wspólny mianownik tych czterech punktów jest jeden: strona miała być gotowa na etapy, które jeszcze nie nastąpiły. Przy własnym projekcie to szczególnie kuszące, żeby zrobić minimum i rozbudowywać w biegu. W praktyce każda taka oszczędność wraca jako koszt albo jako przebudowa, albo jako serwis, który rośnie w sposób niekontrolowany.

Obecne efekty podczas pozycjonowania

Projekt ruszył w lipcu 2026. Google zaczął indeksować serwis w sierpniu, a jeszcze przed końcem miesiąca trafiło pierwsze zapytanie – duże, konkretne i całkowicie organiczne. To ważny szczegół: do tego momentu nie wykonałem na stronie żadnych prac pozycjonujących. Zapytanie przyszło z samej struktury i poprawnie zbudowanych fundamentów, nie z optymalizacji.

Od tamtej pory zapytań było kilka kolejnych. Cała praca, jaką od startu wykonałem na rzecz widoczności, sprowadza się do jednego: pisania artykułów na blogu, w tempie 2–3 tekstów miesięcznie.

Budżet na promocję: 0 zł. Bez linkbuildingu, bez płatnych publikacji, bez kampanii. To nie jest deklaracja oszczędności, tylko świadoma decyzja projektowa — chciałem sprawdzić, jak daleko zajdzie serwis zbudowany na prawidłowej strukturze i regularnej treści, zanim dołożę cokolwiek z zewnątrz.

Dane z Google Search Console za okres 4.07–17.10.2026:

Najciekawszy jest kształt wykresu, nie same liczby. Przez lipiec i początek sierpnia wyświetlenia są płaskie. Google dopiero poznaje serwis. Od połowy sierpnia pojawiają się pierwsze kliknięcia. Od połowy września oba wykresy wyraźnie przyspieszają i utrzymują wyższy poziom do końca okresu, co pokrywa się z momentem, w którym na blogu zebrała się pierwsza sensowna liczba artykułów.

Ta strona działa praktycznie wyłącznie na dwóch rzeczach: poprawnej optymalizacji wstępnej i przemyślanej strukturze. To one odpowiadają za sam fakt, że serwis jest widoczny – za to, że Google od początku rozumie, czym jest każda podstrona i do kogo jest skierowana. Content prowadzony w stałym rytmie 2–3 artykułów miesięcznie pracuje warstwę wyżej: systematycznie wzmacnia domenę, poszerza zakres zapytań, na które serwis odpowiada, i buduje powiązania tematyczne wokół Excela i Google Sheets.

Średnia pozycja 9,9 po trzech miesiącach, przy zerowym budżecie i bez jednego linku zewnętrznego to wynik, którego nowe domeny zwykle nie osiągają. Pokazuje dokładnie to, co powtarzam klientom przy każdej wycenie: architektura informacji i regularna, sensowna treść robią w pierwszych miesiącach więcej niż budżet wydany na skróty. Skuteczne SEO jest dopiero wtedy kiedy się dobrze zarządza także wydatkami, a nie od razu inwestycja w linkbuiding przy nowej domenie (co defacto może być odebrane jako spam i próba manipulacji). 

Co dalej. CTR na poziomie 0,6% przy pozycji bliskiej dziesiątki wskazuje następny etap pracy: serwis jest już widoczny, ale część wyświetleń nie zamienia się w wejścia. To zadanie dla tytułów, opisów meta i treści odpowiadających precyzyjniej na intencję  optymalizacja tego, co już rankuje, zanim dołożę cokolwiek nowego. Linkbuilding zostaje w planie na później, jako wzmocnienie działającego fundamentu, a nie proteza dla niedziałającego.

Michał Dąbrowski

Webdeveloper & Freelancer SEO

Michał Dąbrowski - specjalista SEO / SEM i twórca stron internetowych

Nazywam się Michał Dąbrowski i osobiście prowadzę każdy projekt – od strony internetowej, przez pozycjonowanie, po reklamę. Pracujesz ze mną bezpośrednio. sam analizuję Twoją firmę, sam wdrażam rozwiązania. Zaczynam od poznania Twojego biznesu i konkurencji, bo od tego, a nie od gotowego pakietu, zależy wynik. Jeśli coś nie jest dla Ciebie najlepszym wyborem, mówię o tym wprost, zamiast sprzedawać usługę na siłę.

lat doświadczenia
4 +
zrealizowanych projektów
100 +
wg opinii z Google
5 / 5

Zobacz inne realizacje

10 minut, które wyjaśni Ci wszystko

Zadzwoń, pogadajmy na luzie 😉
Podczas bezpłatnej 10 minutowej konsultacji dowiesz się, co będzie dla Ciebie najlepsze i czy będę w stanie Ci pomóc.